Archive for Luty, 2012

Dzien, ktory nie istnieje…

Nad wszystkim lubila czuwac… Poukladane sprawy…zakupy…sprzatniete i posegregowane rzeczy w szafie..  Chyba nie umiala pogodzic sie z faktem, ze jej synowie dorosli..Jeden mieszka i pracuje w Brukseli,  drugi jest lekarzem..

Szla do sklepu.. robila zakupy dla syna… recznik..ubranie..jedzenie.. Chociaz dorosly, ona czuwala nad wszystkim… Moze bywala uciazliwa..Nie wiem..

Jej malzenstwo .. ile razy zastnawialam sie jak oni to robia? Jak zbudowac tak silny i piekny zwiazek…?? Po prawie 40 latach chodzic na randki?? Mozna… Mozna dostawac tez od meza bielizne w prezencie… mozna miec cudowne radosne chwile wspominajac przeszlosc…ogladajac pierscionek zareczynowy…

Jedna osobe poprosila o to, by nigdy, przenigdy nie zostawiala jej synow i jej meza..zeby byla… zawsze..cokolwiek by sie zdarzylo.. Powiedziala tez jak wyobraza sobie ostatni dzien.. chwile ,w ktorej po raz ostatni ujrza ja jej bliscy..

Ona co planowala wszystko.. Co organizowala wszystko.. Mimo trudnosci, o ktorych wiedziala, nie zdarzyla pewnie przygotowac wszystkiego.. I teraz jest tam.. gdzies, gdzie wyobraznia nie siega… i pewnie zaluje ,ze nie napisala czegos..ze nie zlecila czegos.. ze nie dopiela kolejnej sprawy na ostatni guzik…

Ona- elegancka.. widzialam w niej nastepujce zmiany.. Markowe ubrania, buty na wysokim obcasie….fryzjer, kosmetyczka…pozniej plaskie buty, bo inaczej sie nie dalo.. farbowanie wlosow w domu.. Krawcowa w domu.. Niezalezna.. Stala sie slaba.. „widzialam” jak gasnie… jak sie zmienia.. nie sadzilam, ze na zawsze…

Cudowna i opiekuncza.. 

I dzisiaj , w tym dniu… dniu, ktory nie istnieje…dniu , do ktorego tylko co kilka lat mozna wrocic… odeszla.. Juz to wiedziala..

a ja zastanawiam sie ile jeszcze spraw nie zdarzyla zamknac? Ile chcialaby powiedziec? Ile zmienic? I czuje, zeto takie niesprawiedliwe… ze to takie okrutne…To obcowanie ze smiercia… myslalam, ze nas nie dotyczy.. a jednak dotyczy… I boli.. chociaz nie byla najblizsza krewna..

 

Reklamy

8 Komentarzy

Serialowy lancuszek. Lakonicznie?

Lampka czerwonego wina… micha lodowej salaty  ..koc… swiece waniliowe i moj ulubiony serial :

Lubie tez „Californication” .

Kto ma ochote kontynuowac ?

4 Komentarze

Before I go to sleep

Momentami banalna… momentami zbyt okrojona… jednak czyta sie ja jednym tchem.. Tajemnicza i troche przerazajaca.. Manipulacja.. Klamstwo.. Pamiec… Dreszcze… Rzeczywistosc nierzeczywista.. I pisanie, ktore pomoze dostrzec kim jestesmy…

Bardzo mi sie podobala.

 

2 Komentarze

Ostatni piatek lutego!

Wiosennie sie zrobilo!! Cieplo i slonecznie.. Patrzac na zdjecia z wczesniejszych postow, az trudno uwierzyc, ze dwa tygodnie temu w centrum miasta moj maz zjechal ze stromej ulicy na snowboardzie!  Dzisiaj na tej ulicy jest kolorowo i kwieciscie.

Przegladajac ostatnio blog Pacioreczkow, przypomnial mi sie moj stary szablon bloga i zatesknilam za kolorami!! Szarosci byly dobre zima.. Czas na zmiany.. 

Moj blog sie zakurzyl..moje ksiazki sie zakurzyly.. moj aparat sie zakurzyl..

Weeken, wiec zabieram sie za wiosenne porzadki!!

I mysle.. nad serialowym lancuszkiem, do ktorego wciagnela mnie pewna kulinarna boginii! 😉

 

10 Komentarzy

Gorzej? Gorzej!

Wyciszyc sie czy wykrzyczec? Takie zadawalam sobie pytania kilka dni temu? Wykrzyczalam sie wiec , to byl chyba moj pierwszy raz. Nie pomoglo. Nie poczulam sie lepiej. Poczulam sie za to gorzej. I tylko zadnej kobiety nie zdziwia moje zachwiane emocje.. Reszta swiata nie zrozumie…

11 Komentarzy

Takie tam pozytywne bazgranie :)

I znow od rana swiat zabarwil sie na bialo..  Nie moge sobie przypomniec tak intensywnych opadow w Polsce, wiec te tutaj zadziwiaja mnie bardzo. Ci, ktorzy nas znaja i kojarza, gdzie lezy Polska, mowia, ze nas snieg dziwic nie powinien, bo jestesmy przyzwyczjeni, a oni- Wlosi, nie. Pewnie, ze snieg nas nie zaskakuje.. ale skoro paralizuje ruch, miasto, szkoly, pracy, sklepy..to i nas… I na nic tu doswiadczenia z dziecinswta.

Snieg uwielbiam.. teraz to ja czuje sie, jakbym zyla na Alasce , choc tutaj troszke cieplej . Jak tylko Marcin wroci bezpiecznie do domu, bede mogla zaczac sie cieszyc tym cudownym zjawiskiem za moimi oknami.. Trzeba przyznac, ze grube platki sniegu za oknem i cieplo w domu.. zapach czekolady (tak, znow robie babeczki) i moj ukochany zapach waniliowych swieczek, potrafia czarowac… Czuje sie jak w bajce… Brakuje tylko ksiecia…

Dzisiejszy wieczor do romantycznych nalezec nie bedzie, bedziemy do niedzieli goscic w naszym domu, 12 letnia Marte. Rodzina jest wazna.. a jednak ja cenie sobie nasza intymnosc i ten nasz dwuosobowy swiat. Plus nasz pies oczywiscie!

Z niecierpliwoscia oczekuje kuriera i ksiazek. Juz przyzwyczajam sie do mysli, ze dostawa potrwa dlugo.. Tak to juz w Italii jest.

Ten dzien przyniosl mi ogromna niespodzianke.. 24 lutego na polki ksiegarni trafi nowa powiesc Carlosa Ruiz Zafona!! Moj najukochanszy pisarz.. Uwielbiam  magie jego slow.. Potrafi oczarowac.. Przeczytalam wszystko co mozna bylo znalezc w ksiegarniach. Szczerze polecam „Cien wiatru”- ale i kazda inna jest piekna.. „El prisionero del cielo” (Wiezien nieba ,  w wolnym tlumaczeniu) juz niebawem zawita w moich progach 😉 Jako, ze osttanio mialam okazje przypomniec sobie moj , niegdys, calkiem niezly hiszpanski, pomyslalam, ze wroce do Cienia wiatru w oryginale.. ciekawe czy dam rade…

11 Komentarzy

Lepiej? Lepiej !

Wyszlo slonce… Roztapia powoli te ogromna ilosc sniegu, ktorej myslalam, ze nigdy tutaj nie zobacze. A zobaczylam. I nawet ulepilismy balwana. zadziwiajacy jest swiat..

Moze pod ta gruba, sniezna pierzyna  ukrywa sie gdzies moj zapal do czytania? Ksiazki w drodze, czas nadrobic zaleglosci!

11 Komentarzy

Older Posts »